Historia, która nie powinna się zdarzy... - 5

Przestałam myśleć o sobie, teraz najważniejszy był Filip. Musiał uciec, a jeśli on by uciekł to ja nie miałabym przeszkód. Zaczęłam obmyślać plan, jakieś dobre rozwiązanie z naszej sytuacji, on myślał wręcz przeciwnie, w końcu chodziło im od początku o mnie. On mówił mi, abym z nimi nie zadzierała bo będzie jeszcze gorzej, nie chciałam go nawet słuchać, więc się nie odzywałam.
- Słuchaj jeśli powiem ci, że masz uciekać, bez względu na wszystko masz tak zrobić. Rozumiesz?- oznajmiłam stanowczo i w pełni poważnie.
- Ale.. - przerwałam mu.
- Jeszcze nie rozumiesz?! im chodzi tylko o mnie...- mówiłam lekko zrozpaczona, ale jednak stanowcza. Wzięłam głęboki oddech.
- jeśli otworzę te drzwi to od razu masz biec w lewo, ja pobiegnę w prawo, oni ruszą  za mną, a potem jeśli ci się uda uciec... - przerwał mi.
- To cię stąd wyciągnę, obiecuję. - Podszedł do mnie chwycił za  dłonie i pocałował. Trwało to dosyć długo, a we mnie wzbierało zaufanie. Nie widziałam w nim zbyt dużego entuzjazmu tym pomysłem, ale chyba nie miał wyjścia. Już byłam gotowa stanęłam pod drzwiami i dodałam
- Pamiętaj oni mi krzywdy nie zrobią, nie ważne co by się nie działo masz biec i się nie oglądać. Stan cię tak łatwo nie odpuści więc będziesz musiał uważać.Rozumiesz? - musiałam być pewna czy to zrobi, inaczej skończyło by to się tragicznie.
- Tak, rozumiem..a, jeżeli coś ci się stanie to nie podaruje sobie tego...- był zakłopotany, nie wiedziałam co mam zrobić i podeszłam i go pocałowałam
- Do zobaczenia... - Powiedziałam i z całej siły kopnęłam drzwi, które się otworzyły i Filip skoczył, zanim ja i zaczęłam biec, Dorian z piskiem zatrzymał samochód i tak jak podejrzewałam zaczęli biec za mną, wiedziałam, że muszę narobić zamieszania, aby nie biegli za nim tylko za mną, więc zaczęłam krzyczeć, wołać o pomoc i biegłam dosyć wolno, aby mnie dogonili, w innym wypadku skupili by się również na Filipie, czego bym nie chciała. To była kwestia czasu jak złapał mnie Joe, zasłonił mi usta ręką i ciągną do samochodu, zaczęłam się wyrywać i nie dawał sobie chyba rady, bo zawołał Stana. Przybiegł ze strzykawką, ale zbyt bardzo się szarpałam, aby mi wstrzyknęli. Stan chciał mnie podnieść za nogi, ale zaczęłam go kopać i nie dałam się przed krótkofalówkę dał znać Dorianowi, który chyba pobiegł za Filipem. Po chwili już był, wyczuł moment i złapał mnie za nogi, kiedy byłam już zmęczona walką. I wtedy skupiłam się na Dorianie i moich nogach i nie zobaczyłam jak Stan się szykował i wkuł mi igłę w udo.
- No już, może to ostudzi twój zapał - powiedział Stan - Gdzie chłopak??
- Uciekł.. - powiedział zdyszany Dorian, puścił moje nogi i trzymał mnie już tylko Joe.
- Kurwa! Przecież ona to wszystko zaplanowała...! Od początku o to chodziło!... Chciała abyśmy ją złapali, aby skurwysyn uciekł...- Mówił z lekkim niedowierzaniem Stan już mocno wkurwiony. Spojrzał na mnie, a jak rzuciłam tylko drwiący uśmiech i zaczęłam odczuwać jak środek zaczął działać,
- Zostawmy ją tu, bo już kurwa nie wytrzymam!  Potnę ją i zostawię, aby się wykrwawiła! a wy macie mi dupę kryć, a jeśli ktoś piśnie choć słówko to zrobię z nim to samo...- Groził wkurwiony Stan.
- I następnego dnia bylibyśmy wszyscy martwi, zastanów się kurwa zanim coś powiesz.- Powiedział Dorian.
- Ja też się na to nie piszę- dodał Joe
- Ty się kurwo nie odzywaj, bo jesteście siebie warci. Wszyscy wiedzą, że przy pierwszej lepszej okazji byś ją przeleciał...- Rzucił Stan do Joe'ja
- Powiedz to kurwa jeszcze raz, ja chwilę będą cię robaki jebały.- Położył mnie na ziemi i naskoczył na Stana.
- Tracimy kurwa czas, bierzcie ją i do samochodu!!- Mówił równie zdenerwowany Dorian.
Zanieśli mnie do dostawczaka w którym byłam wcześniej z Filipem i przykryli kocem. Kiedy się obudziłam, czułam się jak po zderzeniu z tirem, było tam ciemno, nie było żadnych okien, była tylko mała szczelina przez którą wpadało troszeczkę światła. Nie miałam nawet siły usiąść, leżałam jeszcze długo, chyba jeszcze trochę spałam. W końcu usiadłam opierając się o ścianę, strasznie chciało mi się pić, więc chwiejnym ruchem podeszłam do kokpitu i zaczęłam stukać i cicho krzyczeć, ale się nie zatrzymali. Nie przestawałam stukać i w końcu się zatrzymał. Otworzył kierowca i zapytał ze złością czego chcę, powiedziałam, że siku no i pozwolił, ale szedł ze mną tylko jak sikałam to się łaskawie odwrócił. Wyglądałam strasznie, jak po kilku nie przespanych nocach. Kiedy wsiadałam poprosiłam go o wodę, powiedział, że ma w kokpicie,  za gestykulował coś do czarnego porsche z którego wyszedł Stan z bronią, Staną koło drzwi i na czekał pretekst aby móc strzelić, jakiś  mój niewłaściwy ruch, o którym nawet nie myślałam. Byłam zbyt bardzo spragniona, aby myśleć o jakiejkolwiek ucieczce. Kierowca przyszedł, dał mi wodę i zamkną drzwi. Jechaliśmy jeszcze długo, kiedy samochód się zatrzymał po raz ostatni. Dotarliśmy na miejsce, drzwi się otworzyły i wszyscy stali, jakby wiedzą, że tak łatwo się nie dam...


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Zapomniałam dodać, że wpisy będą co najmniej +16 mogą się pojawić przekleństwa i brutalne sceny. Pozdrawiam 

Komentarze