Historia, która nie powinna się zdarzyć...-7

" Gdzieś tam daleko, gdzie śpi mgła znajduje się w Tobie prawdziwa ja..."
Spojrzałam z niedowierzaniem na drzwi wejściowe w których staną Victor, rozejrzał się, rzucił okrutne spojrzenie na mnie, po czym weszli do przedsionka zamykając za sobą drzwi. O czymś rozmawiali, skorzystałam z okazji, aby wyjść i poszłam do "mojego" pokoju. Usłyszałam głośne trzaśnięcie drzwiami, był zły, coś musiało się stać. Rozejrzałam się po pokoju i zobaczyłam drzwi, wstałam z łóżka i podeszłam do nich, były to drzwi do łazienki.- Ahhhh wanna, ciepła woda i to wszystko w blasku świec... -Myślałam. Poczułam jak ktoś delikatnie trzyma mnie za talie, przylegając swoim ciałem. Poczułam zapach perfum Christiana. Gwałtownie się odsunęłam, odwracając i patrząc w oczy sprawcy. On tylko się uśmiechną i zrezygnowany wyszedł z łazienki siadając na łóżku.
- W szafce koło lustra masz ręczniki, nie krępuj się. - powiedział to po czym wstał i wyszedł zamykając za sobą drzwi. Szczerze nie mogłam się oprzeć tej wielkiej wannie. Miałam tam wszystko, nawet maszynki do golenia, puściłam wodę, jeszcze raz wyszłam i upewniłam się, że drzwi są zamknięte i że nikt tu nie wejdzie. Dodałam jakiś płyn do kąpieli o zapachu kokosa. Po czym weszłam do wody otulając się pianą, to była moja chwila rozkoszy, oderwanie się od rzeczywistości, chwila zapomnienia o wszelakich problemach. Po dłuższym czasie wyszłam z wody, owinęłam się białym ręcznikiem w tedy pomyślałam, że nie miałam się w co ubrać...
-Cholera...-powiedziałam cicho. Mimo wszystko wyszłam z łazienki spojrzałam na łóżko tam leżała piżama: różowe w białe kropki bawełniane spodenki i biała bluzka z króliczkiem i biała bielizna, a obok róża....- Kurwa, to się robi coraz dziwniejsze - myślałam, jednak ubrałam się w to i jeszcze wysuszyłam trochę włosy ręcznikiem i weszłam pod kołdrę. Nie mogłam jednak usnąć, kompletnie, leżałam przekręcając się tylko z boku na bok. Usłyszałam jak drzwi się cicho otwierają, kroki i cichy śmiech, leżałam z zamkniętymi oczami tyłem do niego do piersi nakryta kołdrą, pewnie myślał, że śpię. Pogłaskał mnie po jeszcze mokrych włosach i wyszedł. Jeszcze trochę i usnęłam. Obudziłam się rano była może godzina 8. Czułam dziwne uczucie jakby ktoś koło mnie siedział odwróciłam się, a tam leżał zwinięty w wielki tłusty kłębek rudy kocur.
images
Nie mogłam się powstrzymać i zaczęłam go głaskać, był wielki jak małe lwiątko to pewnie była ta rasa kota meine co0n. Był bardzo słodki, położył się na moim ramieniu dotykając wręcz brody, był cholernie ciężki ważył z 15 kg. Leżałam jeszcze długo z rudzielcem, kiedy niepostrzeżenie wszedł Christian. Zaczął się śmiać,
- O widzę, że poznałaś już mojego rudego przyjaciela- spojrzałam na kota, który ciągle domagał się pieszczot i mimowolnie się uśmiechnęłam - Chyba pierwszy raz widzę uśmiech na twojej twarzy, bardzo mnie to cieszy.- powiedział, a uśmiech ani na chwilę nie znikną z jego ust. Ja nie powiedziałam, ani słowa oswobodziłam rękę spod kota i poprawiłam  kołdrę. Kot zszedł z łóżka i poszedł do mężczyzny, który wziął go na ręce i zaczął głaskać.
- Zaraz będzie śniadanie, bądź na dole za 10 minut.- Położył kota na łóżku i wyszedł. Jeszcze chwilę leżałam, po czym poszłam do łazienki, uczesałam się, umyłam zęby i poszłam na dół gdzie wyciągał z opiekacza tosty. Widać, że się postarał  wszystko było ładnie zastawione. Zeszłam niżej po schodach i usiadłam na miejscu gdzie był talerz on zobaczywszy mnie uśmiechną się nie skrycie ukazując swoje idealnie białe zęby. Czułam się źle z tym, że ktoś mi tak usługuje. Starannie położył mi tosta na talerzu i podał schłodzony sok pomarańczowy, który właśnie wyciągną z lodówki. Usiadł na przeciw mnie i powiedział
- Smacznego- uśmiechną się i zabrał się za jedzenie. Ja spojrzałam się na niego i powiedziałam dosyć cicho
- Thanks..- chyba się trochę zdziwił jak to usłyszał, ale jadł dalej. Zjadłam nie okazując większych emocji, ale szczerze to na prawdę mi to smakowało, niby zwyczajne grzanki, które jadłam dosyć często, a jednak miały trochę w sobie "magii". Christian nawet słowem się nie odezwał, tylko ciągle śledził moje ruchy, nie oderwał wzroku nawet na chwilę. Kiedy już zjadłam, nie wiedziałam czy mam wstać, czy zacząć coś mówić, więc nic nie mówiłam, czułam się przy nim bardzo onieśmielona i chyba on to widział.
- W szafie masz ubrania, mam nadzieję, że w przypadną ci do gustu, ubierz się w coś i przyjdź tutaj.- powiedział czując moją niepewność |
- Co jeśli tego nie zrobię?- Zapytałam stanowczo. On zaśmiał się po czym wstał podszedł do mnie i powiedział
- Będziesz tego żałować- a jego uśmiech nie schodził z jego twarzy. To raczej nie miała być groźba, więc wstałam i poszłam do pokoju. Podeszłam do szafy, która była ogromna, każda w niej półka była zapełniona po brzegi, wszędzie były karteczki ,co gdzie jest. Założyłam czarne leginsy i granatowy luźny sweter za tyłek. Upięłam włosy w wysokiego kucyka i zeszłam na dół gdzie Christian rozmawiał przez telefon. Gdy mnie zobaczył szybko się rozłączył,
-Więc jednak? - uśmiechał się
- Ze zwykłej ciekawości - powiedziałam zadzierając nos. Chwycił mnie a dłoń, co nie zbyt mi się spodobało, ale widziałam, że nie było mowy o proteście. Otworzył drzwi i wyszliśmy na dwór, miał wspaniały ogród w środku gęstego lasu. Szliśmy na tyły domu gdzie był średni budynek.
- Zamknij oczy - powiedział, co mnie napadło strachem, bo po takich przejściach nie da się myśleć racjonalnie, pierwsze moje skojarzenie to pewnie chce mnie tam  zamknąć. Zatrzymałam się i on też staną.
- Nie bój się, zamknij oczy. - powiedział spokojnie co mnie lekko uspokoiło, zamknęłam oczy. Chyba weszliśmy do środka głos naszych kroków rozchodził się echem, ciągle trzymał mnie za rękę.
- Dobrze, możesz otworzyć oczy - wyszeptał mi do ucha , otworzyłam i zobaczyłam 2 boksy dla koni przepięknie zrobione, lecz były puste.
Savannah stall and partition
- A teraz powiedz mi jakiego byś konika chciała? - powiedział zadowolony z siebie.
- Nie rozumiem- porwał mnie, a nagle chce mi konia kupić, albo jest chory psychicznie, albo nie wiem...
- Pytam się jakiego byś chciała konia- Mówił z uśmiechem, ja patrzyłam na niego jak na idiotę
- To zrozumiałam, nie rozumiem, dlaczego to robisz, ja nic od ciebie nie chcę...- powiedziałam i wyrwałam swoją dłoń z jego uścisku.
- Chcę ci zrobić prezent, abyś była szczęśliwa - powiedział a uśmiech lekko zszedł z jego twarzy.
- Szczęścia nie kupi się za pieniądze Christianie...- Powiedziałam z oburzeniem podniesionym tonem, - Szczęśliwa bym była jakbym wróciła do domu, do moich rodziców i zwierzaków, które zostawili na pewną śmierć z głodu zabierając mnie tutaj. Jeszcze czegoś  nie rozumiesz?!- Patrzyłam na niego i oczy mi się już szkliły, wyszłam z budynku i kierowałam się w stronę domu, spojrzałam na bramę wjazdową przy której stali ochroniarze, westchnęłam i weszłam do domu. Poszłam do pokoju i usiadłam za łóżkiem i zaczęłam płakać. Po godzinie przyszedł do mojego pokoju przyniósł Rudzielca, który od razu podszedł do mnie i zaczął się miziać domagając pieszczot. Wszedł mi na kolana i mruczał, podszedł do mnie Chrystian, który usiadł koło mnie podał mi pudełko chusteczek.
- Słuchaj, ja... ja nie chciałem, nie wiedziałem, że tak wyjdzie.- widać było, że był przybity.
- Jak wyjdzie?!- Zapytałam ze złością
- Że będziesz mnie nienawidzić- ciągną dalej
- A niby co mam robić? Przecież, przecież mnie porwano i to na twoje życzenie...- Nie rozumiałam co on ode mnie oczekiwał, chciał zaskarbić sobie mój szacunek porywając mnie?!,
- Przyjdź proszę na obiad, później...- Powiedział przygaszony i wyszedł. Już nie wiedziałam gdzie jest góra, a gdzie dół, nic tu nie miało sensu. Porwał mnie, ale w "dobrej intencji" jest dla mnie miły, gotuje, ma w chuj kasy i do tego onieśmielająco przystojny. Pewnie ktoś sobie pomyśli "żyć nie umierać", ale nie tak nie było... Zeszłam na dół, ale nigdzie go nie było, usłyszałam dziwne dźwięki za pewnymi drzwiami o których nie miałam pojęcia. Otworzyłam je i zobaczyłam schody zeszłam po nich na dół i ujrzałam Christiana w dresach, bez koszulki, który uderzał w worek treningowy, miał specjalnie owinięte ręce jakby bandażem, krople potu spływały po jego torsie,widziałam również tatuaże na rękach i kilka na cielenie, na które wcześniej nie zwróciłam uwagi widniały w półmroku, nie powiem widok był świetny. Ujrzawszy mnie zaprzestał, złapał głęboki oddech i podszedł do mnie chwycił mnie za nadgarstki i pociągną w kierunku worka zwisającego z sufitu. Owiną mi bandaże na rękach tak jak on miał.
- Pokaż, na co cię stać!!- wręcz krzycząc, a echo rozchodziło się po pomieszczeniu. Ja lekko się zaśmiałam i kąciki ust uniosły mi się do góry, po czym wyszłam z pomieszczenia i poszłam do pokoju, on nie krył zdziwienia. Wróciłam ubrana w krótkie, czarne, ale dopasowane spodenki i czarny sportowy stanik. Tego się chyba nie spodziewał.
-No, no ktoś tu się chyba zna na rzeczy- puścił mi oczko i podniósł gardę, zrobiłam to samo, kiedyś chodziłam na boks i nie raz powaliłam faceta, więc to nie była dla mnie nowość.
- Dawaj!- krzykną z uśmiechem, ja się tylko uśmiechnęłam i wymierzyłam pierwszy cios w twarz, zasłonił się. On próbował uderzyć schyliłam się. Kolejny cios znowu wymierzyłam w twarz, i dostał, krew mu poleciała z wargi, ale on się tylko uśmiechną i zaczął się rozkręcać, z resztą ja też... Nawet jak wiedział, że mnie trafi to robił to raczej delikatnie,
-Koniec- powiedziałam zdyszana. Odwróciłam się do niego plecami, a on wziął na ręce i zaczął się kręcić. Śmiałam się on  zresztą też.
- W mojej łazience jest prysznic, jak chcesz skorzystać to nie krępuj się.- powiedział i prowadził mnie w kierunku jego łazienki. Poszłam za nim, trzeba przyznać chyba każde pomieszczenie było wspaniałe, ale nic nie równało się z jego łazienką, była naprawdę piękna.
- Tu masz ręczniki. - Powiedział i już chciał wyjść kiedy ja powiedziałam pośpiesznie - Thanks - popatrzył na mnie uśmiechną się i wyszedł.
Szybko wzięłam prysznic i poszłam w ręczniku się w coś ubrać. Zeszłam na dół gdzie Christian stał i coś przyrządzał na obiad.
- Może ci jakoś pomóc? - zapytałam niepewnie. On zdziwiony odwrócił się i powiedział
-Tak, czemu nie - Powiedział zadowolony.- Myślałem, aby zrobić coś wykwintnego, ale nie mam pomysłów i chyba zrobię pizzę.
- Czemu nie, co mam robić?- Zapytałam, a on wysypał mąkę na marmurowy blat spojrzał na mnie i spojrzał znacząco po czym powiedział - Gnieść ciasto- uśmiechnęłam się, i oczywiście zalecałam do jego wskazówek i powiem, że niezła była zabawa przy tym. - Ciasto gotowe, co teraz?- sypnęłam w niego mąką, a on to odwzajemnił, w każdym razie byliśmy bardzo brudni... Ale trzeba przyznać pizza wyszła pyszna. Przy tym wszystkim to już nie był obiad tylko raczej kolacja, trochę nam zeszło. Na deser truskawki z bitą śmietaną. Poszłam do siebie, położyłam się na łóżko, a koło mnie leżał kot, wyciągnięty na całe łóżko wyglądał słodko. Poszłam do łazienki umyłam zęby, wieczorna toaletka i zobaczyłam na zegarku, dochodziła 21, nie wiedziałam co mam dalej robić, więc po cichu poszłam na dół rozebrałam się i w staniku i majtkach weszłam do podświetlanego basenu, woda była cudowna. Chciałam być cicho, by Christian nie słyszał, oczywiście nie da się nie usłyszeć takiego hipopotama jak ja... Nawet go nie zauważyłam kiedy stał nad taflą wody i mi się przyglądał. Wynurzyłam się poprawiłam włosy i usłyszałam jego głos.
- Przecież kupiłem ci strój, dlaczego go nie założyłaś - śmiał się ze mnie...
-N-Nie wiedziałam - jęknęłam  się, jednak trochę się przestraszyłam, jak go zobaczyłam.. Wyszłam z wody okrył mnie ręcznikiem i poszłam do pokoju, tam przebrałam się w piżamę. Weszłam pod kołdrę było grubo po 22, zobaczyłam że Rudzielec leży koło mnie przekręciłam się na bok i nagle wszedł Christian.
- Widzę, że co się spodobał - zaśmiał się. Czy on zawsze musi mnie tak straszyć, wchodzi niepostrzeżenie i ma potem z tego satysfakcję jak mnie przestraszy...
- Yes, is soo cute.. - Powiedziałam ciągle go głaszcząc. Z pozycji leżącej, usiadłam po turecku czekając na dalszy przebieg wydarzeń. usiadł na rogu łóżka i uśmiechną się słodko.
- Gdybyś mnie potrzebowała będę u siebie...- chyba nie i to mu chodziło. Położyłam się nakryłam się kołdrą do talii i chwilę potem już spałam. W nocy do mnie przyszedł usłyszałam kroki, ale nie podnosiłam się, on usiadł i nachylił  się nade mną zawisł bez ruchu, pogłaskał kota, po czym jego ręka powędrowała na moją talie, poprawił mi kołdrę, przejechał ręką od mojego ramienia po biodra, czuł moje żebra i kość miednicy, widział, że musiałam dużo schudnąć podczas tego jak mnie porwali. Faktycznie trochę schudłam tak zeszłam do 45 kg to było rzeczywiście za mało... Jednak nie przejmowałam się tym za bardzo. Pogłaskał mnie po głowie po czym wyszedł zabierając mi kota, który i tak później do mnie wrócił. Miałam straszny sen, wstałam była 4 nad ranem poszłam do łazienki, położyłam się, ale nie mogłam spać, coś mi mówiło abym zeszła na dół. Zajrzałam do Christiana który mocno spał. Było jeszcze ciemno. Podeszłam do drzwi i otworzyłam je poczułam zimny wiatr, i zapach, bardzo znajomy zapach, zapach WOLNOŚCI.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Komentarze